czwartek, 1 września 2016

"Głupie listy - w nich miłość, głupie listy - w nich uśmiech "


Mój dzisiejszy post sponsorowany jest przez miłość. Miłość jest tematem tak rozległym, że przecież można o niej pisać tysiące piosenek, wierszy, felietonów, opowiadań etc. Miłości doświadczamy już w dzieciństwie (oczywiście są przypadki, które tego nie doświadczają, ale nie będę się w nie zagłębiać, ponieważ chce żeby ten wpis przesyłał tylko dobrą energię) poprzez dziadków, rodziców czy też rodzeństwo. Bardzo często to co wyniesiemy z domu, wnosimy do związków które zakładamy. Nie wiem czy wyniosłam ze swojego domu ogroooom miłości, ale wiem, że mama dała mi wszystko co mogła i robiła wszystko żebym była szczęśliwa za co ogromnie jej dziękuje :)
Aczkolwiek tego jak w związku należy "funkcjonować" nauczyłam się od mamy. Bo to takie codzienne, drobne gesty sprawiają, że bycie w związku jest takie fascynujące. Szczęściem w nieszczęściu jest moim zdaniem to, że najczęściej to jakieś tragedie czy problemy sprawiają, że zaczynamy czuć jak bardzo zależy nam na tej drugiej osobie. Bo dla innych, zwykłych, "szarych" jednostek jest ona zwykłą osobą. No a dla nas jest całym światem i nie wyobrażamy sobie życia bez niej. Mam nadzieję, że każdy z moich znajomych znajdzie swoją drugą połówkę w odpowiednim czasie i będzie z nią dzielił resztę życia. Dużo ludzi niestety ma też coś takiego, że chce kogoś "na siłę". Ja przez całe gimnazjum i liceum zazdrościłam koleżankom które miały swoich chłopaków, spotykały się z nimi, przeżywały coś czego ja przeżyć wtedy nie mogłam. A ile tych związków przetrwało? Jeden może dwa. Jeśli chodzi o liceum to też większość znajomych miała swoje drugie połówki. A ja? A ja przez większość liceum znowu sama. Przez liceum przez dwa lata "uganiałam" się za kimś i teraz wiem, że nie miało to sensu, a coś a raczej ktoś kogo potrzebowałam był tak naprawdę od zawsze. Tak od zawsze, ponieważ swoją drugą połówkę znam 13 lat. Dokładnie dzisiaj mija 13 :) Nie każdy ma tyle szczęścia, że swoją bratnią duszę miał cały czas przy sobie, a związek zbudowany został na wieloletniej przyjaźni, ale na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że jest to do zrobienia. Chce motywować innych ludzi, przekazywać, że miłość uskrzydla. Dzięki niej chce być lepszym człowiekiem. Najpiękniejsze uczucie na świecie? Kiedy codziennie budzisz się obok tej samej kobiety. I to, że masz dla kogo coś robić. Zaraz ktoś zacznie mnie na pewno poprawiać, że rzeczy robimy dla siebie. Tak, zgadzam się z tym. Ale o wiele przyjemniej jest te rzeczy robić ze świadomością, że jest ta druga połówka, która wesprze cię we wszystkim. Na początku wpisu dodałam piosenkę Janusza Radka. Odkryłam ją w zasadzie niedawno, ale od początku budziła we mnie pozytywne emocje. Kojarzy mi się właśnie z pozytywną miłością oraz wsparciem do drugiej osoby - "Czy mnie wtedy przygarniesz?
Ramionami ogarniesz?
Naprawisz co popsuł los okrutny?"

Myślę, że właśnie większość związków rozpada się poprzez brak wsparcia i zrozumienia do drugiej osoby. No i przez lenistwo. Tak przez lenistwo ponieważ ludzie - moim zdaniem oczywiście - zamiast pracować nad sobą i nad swoim związkiem wolą się po prostu rozstać. Ja również nie byłabym obecnie w związku gdybym nie chciała go naprawiać. Papież Franciszek powiedział "kłóćcie się ile chcecie, ale nigdy nie kończcie dnia bez zgody". Przy niewielkiej współpracy i daniu czegoś od siebie można stworzyć naprawdę fajną relację i wiem, że każdy kto chce może tego dokonać. No i jeszcze jedno - danie drugiej szansy nie jest oznaką słabości. Wręcz przeciwnie - tylko silni potrafią wybaczać. No bo jak silnym trzeba być żeby codziennie budzić się obok osoby, która kiedyś np dopuściła się zdrady, bądź też oszustwa wobec nas? Uważam jednak, że jeśli naprawdę kocha się taką osobę to jest się w stanie jej to wybaczyć. Ba! Nawet zapomnieć i nie wracać już do przeszłości.

O miłości można - jak już wspomniałam na wstępnie pisać bardzo długo, dużo i pięknie. Zwłaszcza jeśli jest się szczęśliwie zakochanym. Ileż to jest piosenek o miłości? Niestety zauważyłam, że więcej jest tych o tej smutnej i nieszczęśliwej aniżeli o tej radosnej, spełnionej, odwzajemnionej.


A ileż to ja się o tej miłości naczytałam! Zresztą nie tylko ja, zapewne każdy z nas ma w swoim życiu książkę opisującą jakieś wielkie uczucie i bynajmniej nie chodzi mi o "pisiąt twarzy Greya" (przeczytałam będąc w liceum, podoba mi się, ale nie tędy droga). Kiedy byłam w gimnazjum ciocia kupiła mi książkę. Nazywała się "Pamiętnik nastolatki". Ogólnie autorka - Beata Andrzejczuk wydaje już chyba którąś z kolei część tej książki, no a bohaterka uległa zmianie. Ja niestety zatrzymałam się na jednej bohaterce - Natalii, ale myślę, że chętnie za jakiś czas przeczytam o młodszej bohaterce, po mimo mojego wieku. Teraz zapewne już nie sięgnęłabym po książki opisującą miłość 13 latki do kolegi z klasy. Dużym plusem było dla mnie to, że bohaterka książki - Natalia, "dorastała" razem ze mną. Będąc bodajże w 2 czy 3 klasie liceum przeczytałam ostatnią część gdzie bohaterka kończyła liceum. Ostatnio wróciłam do tych książek, żeby przeczytać o tym jak Natalia jest już szczęśliwą mężatką :) Każdą z kupionych części PN pochłaniałam w jeden dzień. Jeżeli chodzi o uczucie w tej książce autorka bardzo pięknie opisywała tam miłość, przedstawiła ją w sposób prawdziwy, nieprzerysowany. Były rozstania, były łzy, problemy. Książka była po prostu "prawdziwa", a nie przerysowana. Pewnie dlatego tak bardzo mi się podobała. Bardzo się cieszę, że nastolenie lata życia przeżyłam z tą właśnie książką :)
Inną książką o miłości która zapadnie mi w pamięć jest "Ślub" Nicolasa Sparksa. Jest to jakby kontynuacja książki "Pamiętnik" - książki, którą czytała 2 druga jak sądzę dziewczyna i płakała przy niej jak bóbr. Ja do nich nie należę, ale "Ślub" bardzo mi się podobał, polecam :)



Żeby umieć pisać o miłości trzeba mieć talent. Nie sztuką jest tak jak ja właśnie przelewać na komputerze czy też na papier swoich myśli. Musi w tym być uczucie, coś musi nas kierować żeby pisać o miłości. Ludzie zazwyczaj piszą o niej gdy są nieszczęśliwie zakochani. Żeby móc się jakoś wyżyć, wygadać, wyrzucić z siebie poczucie pustki jaką dostarczyła im nieszczęśliwa miłość. Sama pamiętam jak prowadziłam inne blogi i musiałam gdzieś wyżyć się za kolejnego kosza.. No i blog był idealnym miejscem, Bez użycia imion, dat, konkretnych miejsc. Po prostu wyrzucenie z siebie negatywnych emocji. Tutaj nie chce wyrzucać swoich emocji. Chcę po prostu dzielić się swoimi przemyśleniami. Akurat 1 września 2016 był dniem kiedy dużo o tej miłości myślałam i zrozumiałam, a raczej po raz kolejny udowodniłam samej sobie jak moja druga połówka jest dla mnie ważną osobą. Na pewno nie raz wrócę w swoich postach do miłości. Będę raczej starała się wracać do tej szczęśliwej, ale nie można przecież udawać, że rozstań i złamanych serc nie ma.

Mam nadzieję, że każdy z nas będzie mógł kiedyś powiedzieć/napisać, że jest w szczęśliwym związku i że będzie mógł się cieszyć tym szczęściem z innymi wokół.


Love

Wild Diamond 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz